SZCZĘŚCIE MOJE ...

piątek, 8 czerwca 2012

Witam serdecznie!
Postanowiłam napisać tutaj ... otóż, piszę pracę licencjacką o temacie:
Polska widziana oczami swoich obywateli -w oparciu o wydarzenia z 1989 roku oraz o lata współczesne.
Potrzebuję opinii społecznych dot. tego, co Was szanowni Obywatele wkurza dzisiaj, czy może w dobie "komunizmu" żyło się lepiej? Z jakimi problemami musi borykać się współczesny obywatel -zarówno ten młody jak i ten w wieku emerytalnym? Co Was irytuje. Co się Wam podoba? Czy generalnie żyje się dobrze, czy stawiacie raczej na emigrację. Co koniecznie wymaga reform, generalnych zmian? Do czego wg Was zmierza kraj?
Bardzo Dziękuję za wszelką pomoc i podpowiedzi w w/w temacie. :)

2 komentarze:

  1. Witam,
    Bardzo ciekawy temat, gartuluję wyboruMam kilka spostrzezeń, którymi chętnie się podzielę. Jestem dość młoda (przynajmniej tak mi się wydaje) - mam 33 lata. Niewiele pamiętam z czasów poprzedniego ustroju, ale conieco kołacze mi się po głowie. Pierwsza myśl, jaka przychodzi mi do głowy to, że przede wszystkim zmieniły się oczekiwania ludzi, a co za tym idzie wielość problemów, niechęci i niezadowolenia.
    Kiedyś przeciętnym ludziom wystarczyły 3 tygodniowe wakacje w domku z dykty z małą kuchenką do gotowania, dziś - musi być łazienka w pokoju, telewizor, dostęp do internetu, plac zabaw dla dzieci itp. To jest oczywiście przykład, jakich wiele. Chciałam tylko zwrócić uwagę na jeden aspekt zmian, jakie dokonały się przez te ostatnie 30 lat.

    OdpowiedzUsuń
  2. Czy w dobie komunizmu, czy też raczej socjalizmu jak go dziś określamy, żyło sie lepiej? Nie mnie to oceniać - ocenią pewnie przyszłe pokolenia. Zdecydowanie obywatele byli objęci swego rodzaju "opieką", której dziś brakuje. Rodzice, nawet z biedniejszych rodzin, mogli zapewnić swoim dzieciom wakacje, które były dofinansowywane lub całkowicie finansowane przez zakłady pracy. W domach kultury oferowano darmowe zajęcia dla dzieci - sekcje rytmiki, modelarstwa itp. To rzeczy, za które dziś rodzice muszą płacić, a wielu z nich, mimo, ze oboje pracują nie są im wstanie podołać finansowo.
    Ze względu na "przymus pracy" każdy ją miał, oczywiscie zdarzały sie wyjątki, ale zwykle dotykały osób zaangażowanych politycznie. Zwykły, przeciętny obywatel nie miał z tym problemów. Ja pochodzę, z takiej właśnie przeciętnej rodziny i nigdy niczego mi nie brakowało, pomimo tego, że rodzice nie byli zamożni. Ale było to zapewne też kwestią oczekiwań, ponieważ wielu rzeczy nie było, cieszyło to co było. We wspomnieniach moich rodziców także nie ma złych doświadczeń, mieli pracę, co jeść, chodziliśmy dość często do kina, teatru, na wystawy (nigdy nie słyszałam od rodziców by brakowało na to pieniędzy).
    Jednym z największych problemów z jakimi borykał się przeciętny Kowalski był brak mieszkań - wielu moich sąsiadów czekało na mieszkania po 15 -20 lat. Mieszkano więc w małych klitkach po kilka osób. Z drugiej jednak strony, rodizny wielodzietne, wychowankowie domów dziecka itp. zdecydowanie szybciej i łatwiej zdobywały lokum. Mozna je było również "wychodzić" jeśli miało się siłę i determiancję by "nękać" urzędników swoimi częstymi listami i wizytami.
    Rzeczą pozostawiająca wiele do życzenia był poziom leczenia. Nie pamiętam, by na wizyty czekało się tak długo jak teraz, ale dysponowalismy zdecydowanie gorszym sprzętem, szpitale były brudne, a obsługa niezbyt przyjaźnie nastawiona do pacjenta. I oczywiście wszechobecne łapówkarstwo we wszelkich instytucjach.
    Biorąc pod uwagę te czynniki, jak każdy ustrój mial on swoje lepsze i gorsze strony.
    A dziś... Mamy piękny kolorowy świat i chcemy miec wszystko. To co pozostało z nas z lat poprzenich to częsta postawa roszczeniowa - bo kiedyś państwo dawało to czy tamto. Nie jestem zwoleniczką takiej postawy a raczej za tym by na pewne rzeczy sobie zapracować. Ale tu dochodzimy do rzeczywistego problemu "dzisiaj". Często, pomimo tego, że dwoje rodziców pracuje, nie są w stanie przeżyć całego miesiąca. I nie mam na myśli tu luksusów, ale po prostu jedzenia, nie mówiąc o tym, że chciałoby się iść do kina, teatru itp. Zdobycie mieszkania jest mozliwe tylko wtedy, gdy posiadamy zdolność kredytową, chyba, że ktoś miał szczęście odziedziczyć lokum po krewnych. Opieka medyczna, pomimo dobrego sprzętu nie jest wstanie nalezycie zajac się pacjentem. Ale za to nie mamy cenzury i mamy wolnosć słowa (czy aby na pewno?). Możemy wszystko - wyjechać gdzie chcemy, wybrać studia jakie chcemy, mieć wszystko co chcemy - pod warunkiem, że mamy na to pieniądze.
    Oprócz tych problemów, jeden irytuje mnie najbardziej - w dzisiejszym społeczeństwie nie ma miejsca dla przeciętniaków. Wszyscy muszą być wybitni, w szkole, na studiach w pracy. A przecież tych wibytnych w calym społeczeństwie jest garstka. Od przeciętniaków oczekuje się wybitności, której nie mają, stąd tak dużo depresji, samobójst, cwaniactwa (nie tylko jako pozostałości satergo ustroju).
    W moim wywodzie specjalnie nie odniosłam sie do spraw związanych z polityką, brakiem wolności słowa, ograniczeniom jakie panowały w socjalizmie, bo patrzę z perspektywy przecietengo obywatela, nie uwikłanego w sprawy polityczne.
    Podsumowując: Nie umiem ocenić, który czas był lepszy, w jednym żyłam zbyt krótko, drugi jakoś daje mi żyć. Żaden nie jest do końca zły, ani do końca dobry, wszystko zależy od nas, naszych oczekiwań, chęci i umiejętności.
    pozdrawiam i mam nadzieję, że moja wypowiedź w jakikolwiek sposób Ci pomoże
    ~Angelina

    2012-06-08 12:43

    80.50.126.

    OdpowiedzUsuń

POZOSTAŁ ŚLAD PO...